• Wpisów:140
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:49 dni temu
  • Licznik odwiedzin:5 222 / 1749 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiem kompletnie od czego zaczac,znalismy sie ponad rok,z kazdym dniem go poznawalam coraz bardziej,byl dla mnie kims waznym .Naprawde.Nie trwalo to miesiac,trzy ,czy pol roku.Byl kims kogo chcialam poznac z kazdej strony,byl jednym z calej bandy idiotow ktory potrafil mnie przekonac do wszystkiego czego sie balam i obawaialam.Ja sie wkrecialam a on zwyczajnie odszedl,jak kazdy poprzedni .Jakie to oklepane .Az dziwne ze kolejny raz dalam sie nabrac na ten sam numer.Najgorsze z tego wszystkiego ze nie potrafie tego nawet odchorowac.Jakby wszystkie poprzednie doswiadczenia cos we mnie zabily,nie czuje zlosci ,bolu,rozgoryczenia.Czuje cholerna nicosc ,ktorej w zaden sposob nie potrafie wyrazic .Pusta odbija sie echem .Dziwne ze nie napisalam litania na kilka wiadomosci w ktorej bym wszystko wyrzucila .Zwyczajnie nie mam ochoty babrac sie w tym jeszcze chocby dzien,musze tym razem postawic kropke nawet wykrzyknik a nie jak do tej pory naduzywac przecinka.
 

 
Czuję się martwa,pusta,bez checi do zycia.Czuje sie wypalona i zmeczona.Zrezygnowana ciaglymi potyczkami i upadkami.Ile ich bylo ?Mnosto,nie zdolam zliczyc,kolejna znajomosc konczaca sie w trybie przyspieszonym...Nie wiem czy probowanie czegokolwiek w moim przypadku jest dobrym posunieciem.Przeciez w pewnym momencie czlowiek ma dosc i sie zwyczajnie poddaje.Kolejna proba bez szans na dobre rozwiniecie,jaki w tym sens?Zaden.Uczucia ,dziwne ze jeszcze we mnie instnieja,rozpadam sie jak przemoknieta ksiazka podawana z rak do rak.Czy ktos potrafi mnie poskladac,na krotka chwile owszem .Na dluzsza mete nikt nie chce sie paprac w takim czasochlonnym przedsiewzieciu.Teraz kazdy chce szybko latwo i bez uczuc a ja jestem 100%przeciwienstwem tego.Jaki z tego moral,zrezugnuj z uczuc i checi stworzenia zwiazku lub splyc sie do takiego stereotypu tempej laski ktora od razu dostaje tego czego chce.Pytanie pomocnicze co jesli zmienisz sie do takiego momentu ze nie bedziesz mogla patrzec na siebie w lustrze?? Odpowiedz sobie na pytanie czy aby na pewno warto ?Ty decydujesz kim chcesz byc
 

 
Noga w nowym roku. To ma być dobry rok dla mnie,moich celów i marzeń. Zaczął się naprawdę pozytywnie. Jednak wiem że muszę dość intensywnie nad sobą popracować. Nad swoim trudnym charakterem. Zaczynam chyba chcieć zmian na które kiedyś byłam oporna. Chyba one nie są do końca takie złe. Mam wiele marzeń, które chcę by się ziscily. Tylko przez własne lenistwo tego jeszcze nie dokonałam. No i jest jeden istotny punkt w tym roku : Zło chciałabym żeby w końcu się między nami poukładalo i było tak jak powinno byc od początku. Mam dość zaczynania czegoś od nowa angażowania się a potem cierpienia i rezygnowania z tego, ciężko znoszę te chwile i zbieranie się potem by móc normalnie funkcjonować. A prawda jest taka,że chce coś zacząć i w tym trwac
 

 
Wróciłam po pół roku,ile było miłości które miały być na zawsze,ile wypowiadało się słów,by kogoś zranić,ile było łez które miały oczyszczać.Uświadomiłam sobie,że budowanie czegokolwiek jest cholernie trudne,skomplikowane i mozolne.Ale ja od zawsze lubiłam się babrać w stercie uczuć,przekładać je i rozgrzebywać,uwielbiałam czuć nie ważne jak byle coś czuć.To był intensywny rok,chciałam być szczęśliwa,chciałam przy kimś zasypiać i wiedzieć że nastepnego dnia mu się to nie znudzi,ale mi się zmieniało,nie potrafiłam kochać naprawde.Dopadają mnie stare uczucia,które wdzierają się i niszczą mój dotychczasowy porządek.Zbyt często się rozpadałam,a chciałam żeby ktoś bez pytań wziął i mnie poskładał,pozlepiał te kawałki mnie które są w rozsypce.Bałam się że ktoś jednym ruchem może mnie zniszczyć,choć i tak oddawałam kawałek siebie komuś,kto nawet go nie chciał.
 

 
jeju znowu cos sie zmienia w mojej glowie.rozmowy z innymi uswiadamiaja mi jak dziwna a zarazem wyjatkowa osoba jestem.dla wielu jestem po prostu idealem a dla innych zagadka...czemu ja mam tak cholernnie skomplikowane plany i marzenia,ja zwyczajnie nie pasuje do tych ludzi tu i zasad tu panujacych ,niee tu nie ma juz zadnych zasad
 

 
Kupiłam bilet a wokół pojawiło się kilka innych ofert,ale zostałam i niczego nie chciałam już zmieniać.Mam jakieś tam cele do których powoli darzę.Napisałam do niego by wiedzieć ,czy mam coś do stracenia otóż już dawno to było przegrane.Nie interesują go wirtualne znajomości doprawdy a czy dałeś mi jakikolwiek powód do tego bym chciała tam wrócić.I dlaczego to ja miałam wszystko dla ciebie rzucić i się dostosować a ty zwyczajnie nie potrafiłeś się określić czego ode mnie chcesz .Rozczarowanie tak to odpowiednie słowo na opisanie tego,zapewne nie miałam zbyt wysokich wymagań ani tym bardziej oczekiwań,wystarczyło tylko trochę chęci z twojej strony a wszystko było by teraz zupełnie inne.Najgorsze jest to ,że trudno mi zapomnieć o tym wspólnym locie,wszystkich wiadomościach i poniekąd intencji względem mnie .Polubiła m go za bardzo ,za szybko,nadal za nim tęsknie.Szkoda,że więcej go nie zobaczę a podobno wierzył w przeznaczenie,a nasze spotkanie nie było przypadkiem.Cóż czas o wszystkim zapomnieć
 

 
Miałam fatalne nastawienie do wszystkiego z medycznego punktu widzenia być może miałam depresje,jedyne co lubiłam robić to spać.Ale uznałam że muszę w końcu coś zmienić,bo zaprzepaszczę kolejną szanse a niestety czas tyka,z każdym kolejnym tygodniem zostaje nam coraz mniej czasu...Wstałam z całkiem dobrym nastawieniem do dzisiejszego dnia i zmian ,które myślę wprowadzać w swoje życie.Cholernie pragnę spełniać swoje marzenia ale czasem przy kolejnym upadku po prostu nie mam ochoty się podnosić.Jednak uznałam,iż wypada przerwać pasmo tych niepowodzeń i działać i o dziwo się trochę poprawiło.Po długich rozkminach doszłam do wniosku ,że szczęście to nic innego jak umiejętność cieszenia się jak jest dobrze,czemu nie potrafimy docenić szczęścia w momencie w którym się nam przytrafia tylko chcemy więcej i więcej .A jeśli już minie to gryziemy wargi z tęsknota,że odeszło.Cóż żyjemy tu i teraz ,powtórek nie będzie i albo cieszysz się z tego co ci się przytrafia albo uporczywe pragniesz przywrócić coś co przeminęło. Największy błąd to stanie w miejscu ...
 

 
Pękło mi serce,znów.Myślę sobie ile jeszcze razy się tak zdarzy zanim przestanie funkcjonować i cokolwiek odczuwać.Wierzcie mi możemy dawać nieskończoną ilość szans ale jeśli drugiej osobie nie zależy nie doceni ani jednej.Tylko za każdym kolejnym razem to mi jest się trudniej pozbierać i walczyć,bo i o co ??
 

 
Lubiłam cię za bardzo,mimo że widziałam raz w życiu i wielkie prawdopodobieństwo że więcej nie zobaczę.Ale tamte chwile zachowam w pamięci jako coś najpiękniejszego w moim życiu,niewinnego i uroczego.Pamiętam jakie emocje temu towarzyszyły,ta nasze rozmowy do których nadal wracam mimo upływającego czasu.Wciąż czytam smsy i wiadomości jakie zdążyliśmy ze sobą wymienić.Czy to mogło się udać,być może choć nie mam żadnej pewności,szczerze od nikogo nie przeczytałam tylu miłych wyrazów,nie doświadczyłam takich banalnych jednakże romantycznych tekstów. Pamiętam dosłownie każda wiadomość,nawet teraz kiedy do nich wracam pojawia się u mnie uśmiech na twarzy.Wiem jednakże,że nie mogę cię obwiniać za to że nie ma ciągu dalszego tej historii.Wierzę jednak,że z jakiegoś powodu to nam się przytrafiło,sadzę iż dla nas obojga to będą miłe wspomnienia
 

 
Wciąż powtarzałam sobie,że się zmienię .Zostanę oziębłą suka albo zacznę w końcu żyć by niczego nie żałować,nie odkładać na później ,nie wracaj i nie tęsknić za tym co minęło. Był czas,gdy nie miałam najmniejszej ochoty wstawać z łóżka ale zwyczajnie musiałam.Wyjechałam do Holandii i jeszcze bardziej i dotkliwiej poczułam samotność.Nie wiem w sumie już kim jestem i dokąd zmierzam,moje marzenia czy nadal istnieją?Nie jestem pewna czy mam jeszcze chęci na ich realizację,czy istnieje w tym jakiś sens.U mnie dużo się dzieje i cholernie przytłaczają mnie dane wydarzenia,mimo iż nie wyglądam by w ogóle mną one ruszyły.Ale nie wiele pozostało z tamtej dziewczyny,która była szczęśliwa ze zwykłej szarej codzienności
 

 
Muszę być kurwa silna dla samej siebie,ileż można się poniżać i żebrać o zaangażowanie,jedna wiadomość,cokolwiek.Ileż kurwa,tak byłam wtedy szczera zbyt szczera,nie nie zdarzyło mi się bym do kogokolwiek tak pisała,widąc dana osobę raz w życiu.Ale to zrobiłam i wiesz że mi beznadziejnie na tobie zależy i podobno tobie też,ale nic z tym nie robisz.Rozpierdala mnie ta sytuacja od środka,chciałabym mieć cię bliżej ,przytulić się,pocałować,wyglupiać,kochać.Chciałabym z toba robić wszystko ale ty kurwa widocznie tego nie widzisz i odpowiada ci to zajebiście uporządkowane życie singla.Chujem byłeś mówiąc z tobą nie bałbym się z zaryzykować.Więc czemu tego nie robisz.Zależy mi na tobie,nie przytulam się do facetów w taki sposób,nie opieram głowy obcemu chłopakowi na ramieniu i nie pokazuje wierszy o chujowej miłości ktore pisałam.Nie patrze jak je czytasz.Nienawidzę patrzyć facetom w oczy ,bo niczego tam nie widze.Ale w twoje się wręcz wpatrywałam,były inne,jakbym coś tam dostrzegła.W chuj miło że ty niby też ale jesteś kurwa jakąs ciotą która nie potrafi powiedzieć czego chce.Dorosły z której strony,wiekowej watpie.Sory ale ja chyba jestem za stara na takie zabawy ,bo albo czegoś chcesz i jednocześnie mi to dajesz albo nie pierdolisz historyjek o ckliwej prawdziwej miłości,do chuja co to ma być.Nie chce dzień w dzien zabiegać o coś ,co nie jest warte jakiegokolwiek zachodu.W chuj mi na tobie zależy ale zrezygnuje z tego bo znam swoją wartość i nie będę o coś prosić .Przykro mi to mówić ale nikt tak jak ty mnie nie rozczarował,nie zawiódł.Żałuje ,że odpisałam ci na tamtego esa.I tak oto ta romantyczna imitacja ciagnie się nadal ale obiecuje ci,że ja nie napisze może tylko by powiedzieć co myśle o twoim niedorzecznym gowniarskim podejsciu,dorośnij a później szukaj miłości życia ,dla której bedziesz wstanie sie starac ...
 

 
Fuck za dużo wtedy wypiłam ,za dużo napisałam.Kolejny raz,postanowienie koniec z piciem.Obiecałam sobie,że jego osoba jest dla mnie na przegranej pozycji .Ale tak to chociaż jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu iż jest z tych co wiele mówią a mało robią .
 

 
Mogłabym nie wyjaśniać nic ale uważam ,że tak chociaż się nie zawiedziesz kolejny raz a tego bym nie chciała.Fakt moje zachowanie było trochę niedorzeczne,ipmulsywne.Prawdą jest jednak to,że tamte 2h zawróciły mi w głowie-dosłownie.Zauroczyłam się.Uwierzyłam w te ckliwe teksty o przeznaczeniu,to co mnie wtedy spotkało było tak nieprawdopodobne a zarazem romantyczne.Chciałam zatrzymać tamte chwile,przedłużyć ten cholerny lot.W końcu poznałam kogoś,w kogo oczy uwielbiałam patrzeć-dosłownie wpatrywałam się.Przytulanie nigdy nie było tak fajnym doświadczeniem.Żadna rozmowa nie była tak swobodna.Przy nikim jeszcze nie czułam się tak jak przy nim...CDN
 

 
Luty się kończy i razem z nim coś odchodzi.Co to było zwykła naiwność,czego to doświadczenie mnie nauczyło-kolejny raz obnażyło moją łatwowierność.Hmm poniekąd spodziewałam się takiego obrotu spraw,bo przecież nie da się nic zrobić,jeśli z dwojga tylko ty tego chcesz i do tego dążysz.Sparzyłam się,nie raczej uwierzyłam w szczęśliwe rozwinięcie tej urokliwej historyjki z samolotu,co powinnam zachować fajne wspomnienia,tego przez 2h potrafił mnie nauczyć.Udało mu się....Idzie do przodu,zostawiamy za sobą dotychczasowe snucie planów,nie wracamy do tamtego ,zapominamy.
 

 
Minęło praktycznie dwa miesiące od poznania go,widziałam go tylko raz w życiu,dzieli nas 2000km a ja głupia nie potrafię o nim nie myśleć.Nie ma dnia ,w którym potrafiłabym o nim zapomnieć.Chciałaby zaryzykować,spróbować ale cholernie się obawiam ,że nam nie wyjdzie a ja nie będę potrafiła sie po tym pozbierać.Z drugiej strony,wydaje mi się że jest wart tego ryzyka...Nie wiem jak postąpić,by tego nie żałować,ja oczywiście bym z tego po prostu zrezygnowała.Tylko obawiam się jednego,że przegapie swoją szanse na ułożenie sobie życia .A samotność będę zagłuszać pracą
 

 
Każdy wnosi coś do mojego życia,czegoś uczy,pozwala zrozumieć dotychczasowe błędy .Jestem tu,tak bardzo marzyłam o powrocie,było tyle planów a co mi pozostało.Mętlik w głowie,jak zawsze.Hmm kilka opcji,pytanie którą wybrać,by się nie zawieść??? Miłość,nigdy nie była łatwym tematem dla mnie,ucieczka była chwilowym wybawieniem z tej zabawnej chuśtawki nastrojów.Próbuje ,by się sparzyć ,rezygnuje próbując zapomnieć.Złoty środek,wątpie by istniał.Czy ja go odnalazłam?Poniekąd.Odcięcie się od tego kompletnie.Czy pomaga na chwile,to zwykłe plcebo...Boje się,cholernie się boję zaryzykować,postawić wszystko na jedną kartę i przegrać.Tyle razy traciłam w życiu,to na czym mi zależy iż wolę się biernie przyglądać temu z bezpiecznej odległości...A to największa głupota ,jaka sami sobie czynimy
 

 
Moje życie się zmienia z dnia na dzień.Coś się zaczyna,coś kończy.Mętlik to jedyne dobre słowo ,które opisuje moją sytuacje.Emocje są dość dokuczliwe w obecnej sytuacji,czasem chce jedynie znaleźć odludne miejsce i zacząć płakać.Kolejny raz,chcę coś zmienić,ktoś mógłby uważać iż to ucieczka.Owszem poniekąd tak jest ale dla mnie to wielkie wybawienie.Zabawne ,że to o czym tak pragnełam spełniło się,tylko nie było takie jak to sobie wyobrażałam.Mam ogromny żal do siebie do swojego głupiego serca,do niego .Czemu kolejny raz daje się omotać lukrowym słowom.Nadal bolą mnie jego dawno temu wypowiedziane słowa,które tak cholernie zatarły się w mojej pamięci i sercu,przypominaja mi rujnują spokój .Serce krwawi mi miliony razy,choć nie powinnam była odczuwać już niczego
 

 
Czemu moje życie potrafi być tak przewrotne.Nie chciałam lecieć na święta do pl ale poleciałam,bo wiedziałam że może to być przełomowy czas dla mnie i taki był.Zostawiłam za sobą moja wielką miłość a poznałam genialnego chłopaka w samolocie.Jest jeszcze jedno kończę tu pracę i cholernie się cieszę z tego powodu ale on tu zostaje.Jestem rozbita .Ten cholerny lot namieszał mi konkretnie w głowie
 

 
Jest a jednak go nie ma...Tak brzmi banalnie owszem ale prawda jest taka,że byłam z kimś tylko słowami,żadne jego czyny tego nie potwierdzały.Skoro są uczucia czemu trzeba dopraszać się o te małe gesty,rozmowa,miły sms na dobranoc i przebudzenie ,spędzenie wspólnie czasu.Nie to nie miało tak wyglądać ,miałam na nim polegać,miałam mieć wsparcie a tak naprawdę nie mam nic...Czemu każdą niedziele spędzam samotnie??Dlaczego muszę prosić o zwykłą rozmowę,by usłyszeć jego głos który tak uwielbiałam.Jest mi przykro,bo będąc w związku czułam się tak cholernie samotna,do tego sprawdzana,wymuszanie na mnie pewnych zachowań czy rezygnacja z planów i bliskich mi osób.A ja się pytam,gdzie byłeś gdy ja najbardziej potrzebowałam twojego wsparcia.Nie było,no właśnie ..........
 

 
Muszę po krótce streścić tą historię.Na początku było ciężko owszem ale widziałam u niego zaangażowanie,uczucia,poświęcał mi tyle czasu,zabiegał o mnie,walczył od samego początku o nas,o mnie ,o to byśmy byli razem,byśmy wspólnie dzielili życie i plany.U nikogo jeszcze nie widziałam takiego zaangażowania,nikt w tak krótkim czasie nie potrafił skłonić mnie do tylu zmian we własnej osobie.Zaangażowałam się,stawał się dla mnie ważniejszy,istotniejszy.Byłam kochana ,sama w pewnym momencie zaczełam kochać.Dotarło do mnie co to prawdziwa miłość,to wybaczanie błędów,kłótnie,rozstania,okrutne słowa i wiele łez,rozmyślania i wewnętrzny ból.Byłam zdolna się dla niego zmienić,chciałam zrobić to wbrew sobie i poświęcić wszystko dla osoby ,która mnie pokochała.Bałam się,go stracić.Jakby nie było ciężko chciałam w to brnąć,powtarzałam sobie przecież miłość nie jest łatwą sztuką.To ciągła praca nad samym soba.Wierzyłam ,że wszystko razem przetrwamy.I tak właśnie się zaczeło.Od sprawdzenia czy jestem wstanie kochać pomimo.Uświadomiłam sobie,w tamtym momencie wiele kwestii.Dzięki niemu zrozumiałam poprzednie relacje.Chciałam przenosić góry,chciałam mieć rodzine owszem,myślalam o tym odkąd on zaczął ten temat .Chciałam wszystkiego ,chciałam być dla niego .Ale od pewnego momentu coś szło nie tak.Kłótnie jedna za drugą,obelgi cała sterta,ciągłe szarpanie się wręcz,ból,wielka niewiadoma kolejnego dnia,plany i ciągle zawodzenie się.Gdy najbardziej go potrzebowałam on mnie zawiódł,mało tego ranił ciągle ranił ,swoim cholernym zachowaniem.Potrzebowałam go kurwa ,potrzebowałam osoby która kocham,która kocha mnie a dostałam kolejny powód do łez.Ulżyło mi poniekąd,czas jest dobry chyba na wszystko od złamanego serca po zmiane priorytetów